UNIA EUROPEJSKA

Komentarz na marginesie międzynarodowej konferencji dot. Partnerstwa Wschodniego w Kiszyniowie

Marek Albin, Prezes BTCS, tłumacz konferencyjny PL EN FR IT ES PT

18 lutego 2017 r.

W dniu 2 marca 2018 r. w Kiszyniowie odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona problematyce bezpieczeństwa w kontekście Partnerstwa Wschodniego „Georgia, Moldova and Ukraine: Eastern Partnership and Current Security Challenges”. Współorganizatorem konferencji był Atlantic Council, amerykański think tank działający w obszarze polityki międzynarodowej. Kilkanaście delegacji z różnych państw wymagało zmobilizowania m.in. odpowiednich zasobów tłumaczeniowych, ale wydarzenie to zasługuje na uwagę nie tyle ze względów organizacyjno-technicznych, lecz raczej geopolitycznych, ściśle powiązanych z międzynarodową sytuacją Polski.

Partnerstwo Wschodnie, obejmujące oprócz trzech powyższych państw Armenię, Azerbejdżan i Białoruś, to zagraniczna polityka Unii Europejskiej, zapoczątkowana przez Polskę i Szwecję w 2009 r., ukierunkowana na zbliżanie do struktur unijnych państw partnerskich położonych na wschodniej flance UE, czyli w ścisłym obszarze postsowieckim. 

Proces ten jest o tyle skomplikowany, że starania Gruzji, Ukrainy i Mołdawii, w których nastroje pro-unijne i gotowość angażowania się w dialog europejski są bardziej widoczne niż u pozostałych członków programu, są jednocześnie skutecznie hamowane przez działania Kremla. 

W jaki sposób? Otóż Rosjanie zadbali o to, by w każdym z tych krajów toczył się wewnętrzny konflikt, dzięki czemu proces zbliżania się do UE nie ma żadnych szans na sublimację w postaci członkostwa. Rosyjski scenariusz obrony strefy wpływów zapoczątkowany i przetestowany w Mołdawii na początku lat 90 (Naddniestrze) został następnie skutecznie powtórzony w Gruzji (Abchazja i Osetia Południowa) oraz na Ukrainie (Krym oraz obwody doniecki i ługański), gdzie emancypujące się nowe państwa powstałe po upadku ZSRR zostały „zarażone” wirusem rozbicia integralności terytorialnej i pełzającego konfliktu zbrojnego. Czyni je to nieatrakcyjnymi dla UE, oczekującej relacji ze stabilnymi i nieskonfliktowanym partnerami.

Przyjrzyjmy się na chwilę bliżej gospodarzowi konferencji, czyli Mołdawii. Syntetyczne i bardzo celne podsumowanie mołdawskiego status quo odnajdziemy w analizie opublikowanej przez Ośrodek Badań Wschodnich:

„Utrzymująca się przez lata strukturalna i gospodarcza słabość państwa sprawiła, że współczesna Mołdawia stanowi dziś przykład poradzieckiej oligarchii, rządzonej przez wąską grupę, zainteresowaną ochroną własnych interesów polityczno-biznesowych […].”

W efekcie najbiedniejsze państwo w Europie trawi wieloaspektowy kryzys: polityczny, ekonomiczny, demograficzny i tożsamościowy. Jednym z możliwych scenariuszy byłoby połączenie się Mołdawii z bliską kulturowo, historycznie i językowo Rumunią. Zwolenników tej opcji wśród Mołdawian nie brakuje, jednak scenariuszem tym nie jest zainteresowana… sama Rumunia. 

Przed realizacją koncepcji Partnerstwa Wschodniego piętrzą się zatem wielkie trudności, w których tle zawsze in fine odnajdujemy Rosję. Jak się wydaje nie ma jednak innej drogi rozwoju relacji z państwami byłego obszaru postsowieckiego. Nie bacząc na trudności Polska i Unia Europejska muszą prowadzić konsekwentne działania ukierunkowanie na zbliżanie tych państw do wspólnoty euroatlantyckiej. Działania te muszą być wielodyscyplinarne i wielopłaszczyznowe. Niewątpliwie kluczowe jest tworzenie jak najgęstszej sieci relacji ze społeczeństwami państw partnerskich, w tym, a być może nawet szczególnie, z ich elitami polityczno-biznesowymi. Stawka tej rozgrywki geopolitycznej jest bowiem zbyt wysoka, by zaniedbać któregokolwiek z potencjalnych rozmówców.